W czwartek przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie ruszył proces odwoławczy w głośnej sprawie Ryszarda D., byłego nauczyciela wychowania fizycznego i trenera lekkoatletyki z Sanoka. Mężczyzna został oskarżony o szereg przestępstw na tle seksualnym, w tym molestowanie uczennic poniżej 15. roku życia oraz bezprawne nagrywanie dziewczynek za pomocą ukrytej kamery w szkolnej szatni. Sprawa, która wstrząsnęła lokalną społecznością, wchodzi w kluczową fazę, a od decyzji sądu zależy ostateczny wymiar kary dla oskarżonego, który od marca 2024 roku przebywa w areszcie.
Szczegóły oskarżenia: Molestowanie i ukryta kamera
Prokuratura postawiła Ryszardowi D. łącznie sześć zarzutów. Pięć z nich dotyczy doprowadzenia małoletnich do tzw. innych czynności seksualnych w latach 2015–2019. Według ustaleń śledczych, trener pod pozorem przyjacielskich gestów miał dotykać piersi i pośladków swoich podopiecznych podczas zajęć sportowych. Najbardziej wstrząsającym elementem sprawy jest jednak zarzut naruszenia intymności poprzez zainstalowanie ukrytej kamery w szatni.
Urządzenie, ukryte w kartonowym pudełku z wyciętym otworem, zostało odkryte przez same uczennice. Gdy 12-letnie dziewczynki podczas przymierzania strojów sportowych zauważyły podejrzany przedmiot, sprawa natychmiast trafiła do rodziców, a następnie do organów ścigania. Zabezpieczony przez policję sprzęt elektroniczny stał się kluczowym dowodem w sprawie, który doprowadził do zatrzymania trenera w trakcie lekcji w marcu 2024 roku.
Wyrok sądu pierwszej instancji i apelacja stron
W pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Krośnie uznał Ryszarda D. za winnego seksualnego wykorzystania trzech małoletnich dziewczynek, wymierzając mu karę czterech lat pozbawienia wolności. Sąd nałożył również dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Oskarżony został jednak uniewinniony od zarzutów dotyczących dwóch innych dziewczynek, co stało się jednym z głównych punktów spornych w procesie odwoławczym.
Zarówno prokuratura, jak i obrona złożyły apelację. Prokurator Paweł Kędzierski domaga się zmiany kwalifikacji prawnej czynów oraz ponownego rozpatrzenia zarzutów, z których oskarżony został oczyszczony. Z kolei obrona, reprezentowana przez mecenas Ewę Kubit, utrzymuje linię, w której oskarżony przyznaje się jedynie do instalacji kamery, twierdząc jednak, że „odstąpił od rejestracji obrazu” i wyraża skruchę. Do pozostałych zarzutów dotyczących molestowania mężczyzna się nie przyznaje.
Ochrona małoletnich i standardy bezpieczeństwa w szkołach
Z uwagi na charakter sprawy oraz dobro małoletnich pokrzywdzonych, Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podjął decyzję o wyłączeniu jawności rozprawy. Jest to standardowa procedura w sprawach dotyczących przestępstw seksualnych na szkodę dzieci, mająca na celu ochronę ich prywatności oraz zapobieżenie wtórnej wiktymizacji.
Sprawa z Sanoka stanowi istotny sygnał dla placówek oświatowych w całej Polsce w kontekście weryfikacji standardów ochrony małoletnich. Incydent ten przypomina o konieczności czujności nauczycieli oraz dyrekcji szkół w kwestii nadzoru nad zajęciami sportowymi i zapewnienia pełnego bezpieczeństwa w strefach intymnych, takich jak szatnie czy przebieralnie. Rodzice, niepokojący się o sytuację w szkołach swoich dzieci, mają prawo domagać się od dyrekcji informacji o procedurach bezpieczeństwa i monitoringu w pomieszczeniach sanitarnych.
Co dalej z procesem?
Obecnie trwający proces odwoławczy ma na celu ostateczne rozstrzygnięcie kwestii winy i wysokości kary. Wyrok Sądu Apelacyjnego będzie prawomocny, co oznacza, że zakończy on batalię sądową w tej sprawie. Eksperci prawa karnego podkreślają, że w przypadku przestępstw na szkodę małoletnich, sądy często przyjmują surową linię orzeczniczą, kładąc nacisk na długofalowe skutki psychiczne dla ofiar. Opinia publiczna oczekuje sprawiedliwego rozstrzygnięcia, które będzie przestrogą dla osób pracujących z dziećmi.

