Donald Trump wywiera coraz większą presję na izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu w związku z eskalacją konfliktu w Libanie. Jak donosi portal Axios, prezydent USA w trakcie codziennych rozmów telefonicznych z szefem izraelskiego rządu otwarcie skrytykował dotychczasową strategię działań zbrojnych. Amerykański przywódca zażądał zmiany taktyki, wskazując, że niszczenie całych budynków jest nieakceptowalne i negatywnie wpływa na wizerunek Izraela na arenie międzynarodowej.
Sytuacja w regionie pozostaje krytyczna, mimo formalnie obowiązującego rozejmu. Choć Donald Trump ogłosił 16 kwietnia zawieszenie broni, a następnie przedłużył je o kolejne trzy tygodnie, porozumienie jest systematycznie łamane przez Hezbollah. Dla mieszkańców Libanu oznacza to trwający dramat humanitarny, który stawia pod znakiem zapytania skuteczność amerykańskiej dyplomacji na Bliskim Wschodzie przed planowanym na połowę maja końcem rozejmu.
Precyzja zamiast niszczenia infrastruktury
Kluczowym punktem spornym między Waszyngtonem a Tel Awiwem jest sposób prowadzenia operacji lotniczych. Prezydent USA podczas rozmowy z Netanjahu wyraził się wprost: „Musi to robić bardziej precyzyjnie, a nie burzyć całych budynków”. Trump podkreślił, że obecna skala zniszczeń jest zbyt drastyczna i przynosi Izraelowi wymierne straty wizerunkowe.
Izraelskie władze argumentują jednak, że Hezbollah, który nie jest sygnatariuszem rozejmu, celowo wykorzystuje infrastrukturę cywilną jako „żywe tarcze”. Rzecznik izraelskiej armii zaznaczył, że celem operacji pozostaje niszczenie magazynów broni oraz wyrzutni rakiet, co w praktyce wymusza uderzenia w gęsto zaludnionych obszarach. Ta rozbieżność w postrzeganiu „konieczności militarnej” sprawia, że napięcie na linii Waszyngton-Tel Awiw rośnie z każdym dniem.
Skala kryzysu humanitarnego w Libanie
Statystyki konfliktu, który przybrał na sile 2 marca, są alarmujące. Działania zbrojne doprowadziły do niewyobrażalnych strat w ludności cywilnej oraz paraliżu państwa:
- Ponad 2,5 tys. ofiar śmiertelnych wśród cywilów.
- Blisko 8 tys. osób odniosło obrażenia w wyniku bombardowań.
- 1,2 mln osób przesiedlonych, co stanowi około 20 proc. całej populacji kraju.
- Tragedia z 8 kwietnia: 357 zabitych w ciągu zaledwie 10 minut podczas serii uderzeń na cele Hezbollahu.
Wysoka liczba ofiar cywilnych, w tym dzieci, stała się głównym argumentem w rękach krytyków izraelskiej ofensywy, co wymusza na administracji Trumpa bardziej zdecydowaną postawę wobec sojusznika.
Co dalej z rozejmem?
Mimo zapewnień USA o pomocy dla Libanu w obronie przed Hezbollahem, przyszłość zawieszenia broni stoi pod znakiem zapytania. Przedstawiciele obu stron przyznają, że porozumienie może załamać się przed połową maja. Benjamin Netanjahu w rozmowach z amerykańskim prezydentem nie ukrywa, że Izrael będzie zmuszony do wzmocnienia odpowiedzi na ataki Hezbollahu, co sugeruje, iż mimo nacisków z Waszyngtonu, intensywność działań wojennych może nie zmaleć.
Dla obserwatorów polityki międzynarodowej jasne jest, że Donald Trump próbuje balansować między wsparciem dla bezpieczeństwa Izraela a koniecznością uniknięcia katastrofy humanitarnej, która mogłaby całkowicie zdestabilizować region. Decyzje podejmowane w najbliższych dniach przez przywódców obu państw będą kluczowe dla uniknięcia dalszej eskalacji, która może doprowadzić do całkowitego zerwania kruchych ustaleń pokojowych.

