Planowane wprowadzenie systemu ETS2 sprawi, że polski sektor ciepłowniczy zapłaci od 9,5 mld zł do nawet 17,8 mld zł rocznie, co bezpośrednio przełoży się na rachunki odbiorców końcowych. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu przygotowanego dla związku zawodowego Solidarność przez Marka Lachowicza i prof. Zbigniewa Krysiaka. Te ogromne kwoty ostatecznie trafią na barki polskich podatników, którzy będą musieli zmierzyć się z nowymi opłatami za emisje.
Wprowadzenie systemu ETS2 od 2028 roku to jedno z największych wyzwań dla polskich gospodarstw domowych, które ze względu na klimat zużywają więcej energii na ogrzewanie niż mieszkańcy południa Europy. Zrozumienie mechanizmu tych opłat oraz dostępnych form wsparcia jest kluczowe, aby uniknąć paniki i odpowiednio zaplanować modernizację swoich domów w nadchodzących latach. Portal Lega Artis przygląda się szczegółowym wyliczeniom oraz obala najpopularniejsze mity krążące w przestrzeni publicznej.
Dlaczego wprowadzenie systemu ETS2 dotknie Polskę najmocniej?
Główną przyczyną, dla której nasz kraj odczuje nowe regulacje silniej niż inne państwa członkowskie, są uwarunkowania klimatyczne. Polskie domy wymagają ogrzewania średnio od października do kwietnia, co stanowi znacznie dłuższy okres niż w krajach Europy Południowej. System ETS2 nakłada jednolitą cenę za tonę emitowanego dwutlenku węgla w całej Unii Europejskiej, bez względu na położenie geograficzne danego kraju.
W efekcie, przy identycznej stawce za emisję, polskie gospodarstwo domowe zapłaci proporcjonalnie więcej, ponieważ spala znacznie więcej paliwa, by utrzymać odpowiednią temperaturę zimą. Głos w dyskusji zabrało również Warsaw Enterprise Institute (WEI), krytykując obecny model ETS2. Eksperci WEI wskazują, że ceny uprawnień są wysoce niestabilne i podatne na spekulacje rynkowe, co utrudnia planowanie długoterminowych inwestycji. Instytut postuluje zastąpienie sztywnych opłat ulgami podatkowymi na dekarbonizację.
Realne koszty dla gospodarstw domowych do 2035 roku
Wpływ nowych regulacji na portfele Polaków zależy przede wszystkim od sposobu ogrzewania budynku oraz poziomu jego termoizolacji. Analizy przygotowane przez Wandę Buk oraz Marcina Izdebskiego z Fundacji Republikańskiej, a także raporty niemieckiej Fundacji Bertelsmanna, przedstawiają konkretne prognozy kosztów:
- Dom jednorodzinny ogrzewany gazem: Skumulowany koszt w latach 2028-2031 wyniesie około 6,3 tys. zł, a do 2035 roku wzrośnie do 24 tys. zł. W ujęciu rocznym oznacza to dopłatę od 1500 zł na początku do nawet 3000 zł po 2031 roku.
- Dom jednorodzinny ogrzewany węglem: To najbardziej kosztowny scenariusz. Do 2031 roku opłaty wyniosą około 10,3 tys. zł, natomiast do 2035 roku mogą sięgnąć blisko 39 tys. zł.
- Budynki słabo ocieplone: Niezależnie od źródła ciepła, koszty rosną drastycznie. Do 2035 roku właściciele zapłacą do 45,9 tys. zł przy ogrzewaniu gazowym i nawet 77,3 tys. zł przy węglowym.
- Mieszkanie w bloku (50-60 m²) z ciepłowni węglowej: Lokatorzy zapłacą od 1000 do 1500 zł rocznie w latach 2028-2031 oraz od 2000 do 2500 zł rocznie po 2031 roku.
Dodatkowo system ETS2 wpłynie na ceny paliw na stacjach benzynowych. Według szacunków Ministerstwa Klimatu, benzyna może podrożeć o około 29-30 groszy na litrze, olej napędowy o 35 groszy, a LPG o 21 groszy. Bardziej pesymistyczne prognozy analityków ING BSK wskazują na wzrosty rzędu odpowiednio 46 i 54 groszy na litrze paliwa płynnego.
Trzy popularne mity o kotłach gazowych i ETS2
Wokół unijnych przepisów narosło wiele dezinformacji, która wywołuje niepotrzebny niepokój wśród obywateli. Pierwszym powszechnym mitem jest twierdzenie, że od 2040 roku wejdzie w życie nakaz demontażu wszystkich działających pieców gazowych. W rzeczywistości unijne przepisy zakładają modernizację budynków do standardu bezemisyjnego do 2050 roku, jednak nikt nie nakaże demontażu sprawnego urządzenia przed tym terminem.
Drugi mit dotyczy rzekomego zakazu serwisowania i naprawiania istniejących kotłów gazowych. To nieprawda – właściciele mogą bez przeszkód naprawiać posiadane instalacje, a jedyną zmianą będzie rosnący koszt samego paliwa gazowego. Trzecim mitem jest całkowity zakaz zakupu kotłów gazowych od 2025 roku. Choć program „Czyste Powietrze” wycofuje dotacje do tych urządzeń, ich zakup i montaż w istniejących domach pozostaje w pełni legalny. Całkowity zakaz montażu kotłów na paliwa kopalne będzie dotyczył wyłącznie nowych budynków od 2030 roku.
Warto również pamiętać o istotnej furtce prawnej. Dyrektywa EPBD zakazuje stosowania paliw kopalnych, ale nie dotyczy paliw odnawialnych. Kotły zasilane biometanem, biogazem czy wodorem nie podlegają tym ograniczeniom, co może pozwolić na ich funkcjonowanie na rynku znacznie dłużej, o ile dostawcy gazu dostosują swoją ofertę.
Społeczny Fundusz Klimatyczny jako szansa na osłonę
Wprowadzeniu nowych obciążeń towarzyszyć będą mechanizmy pomocowe. Jak podaje organizacja Transport & Environment, system ETS2 wygeneruje w latach 2026-2032 w skali całej Unii Europejskiej blisko 300 mld euro wpływów z licytacji uprawnień. Połowa tej kwoty ma zostać przeznaczona bezpośrednio na wsparcie najuboższych gospodarstw domowych, a druga połowa zasili rozwój zielonej infrastruktury.
Dla Polski kluczowym instrumentem będzie Społeczny Fundusz Klimatyczny, który wystartuje w 2026 roku, czyli dwa lata przed wejściem w życie opłat ETS2. Nasz kraj otrzyma maksymalną alokację na poziomie 17,6 proc. całego budżetu funduszu, co przekłada się na około 15,2 mld euro. Co istotne, państwa członkowskie mogą rozliczać koszty poniesione na termomodernizację już teraz, o ile zostaną one uwzględnione w krajowym planie wydatków.
Jak przygotować się na nadchodzące zmiany?
Przed podjęciem gwałtownych i kosztownych decyzji warto dokładnie przeanalizować swoją sytuację grzewczą. Czasu na przygotowanie jest sporo, ponieważ opłaty zaczną obowiązywać dopiero od 2028 roku. Okres między 2026 a 2028 rokiem to idealny moment na skorzystanie z dotacji ze Społecznego Funduszu Klimatycznego na ocieplenie budynku lub wymianę źródła ciepła.
Jeśli posiadany kocioł gazowy ma mniej niż 10 lat, nie ma potrzeby natychmiastowej wymiany. Warto systematycznie odkładać środki na przyszłą modernizację, zamiast działać pod presją czasu. W przypadku starszych urządzeń dobrym rozwiązaniem mogą być systemy hybrydowe, łączące kocioł z pompą ciepła. Mieszkańcy budynków wielorodzinnych powinni natomiast aktywnie wnioskować do spółdzielni i wspólnot o przeprowadzenie termomodernizacji, co pozwoli znacząco obniżyć przyszłe rachunki.

