W koalicji rządzącej doszło do poważnego pęknięcia w sprawie wyboru nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Mimo sprzeciwu Koalicji Obywatelskiej, klub PSL oraz część posłów Polski 2050 zapowiedzieli poparcie kandydatury dr. Mateusza Szpytmy. Głosowanie w Sejmie, które odbędzie się już jutro, będzie kluczowym testem spójności obozu rządzącego, a wynik tej batalii może zadecydować o przyszłym kształcie polityki historycznej państwa.
Dlaczego kandydatura dr. Szpytmy budzi tak wielkie emocje?
Mateusz Szpytma, obecny wiceprezes IPN i rekomendowany przez Kolegium Instytutu kandydat, jest postacią silnie polaryzującą. Podczas gdy zwolennicy wskazują na jego wieloletnie doświadczenie w strukturach IPN (od 2000 roku) oraz kierowanie Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej, przeciwnicy zarzucają mu bezpośrednią odpowiedzialność za upolitycznienie instytucji.
Krytycy, w tym ponad 170 historyków i byłych pracowników IPN, wystosowali apel do parlamentarzystów, w którym nazywają Szpytmę jedną z twarzy „skrajnego upolitycznienia” Instytutu. Zarzucają mu współodpowiedzialność za czystki kadrowe oraz przekształcenie placówki w formę partyjnej przybudówki Prawa i Sprawiedliwości. Profesor Paweł Machcewicz wprost ostrzega, że wybór Szpytmy pozwoli PiS na utrzymanie kontroli nad kluczowymi zasobami archiwalnymi i narracją historyczną kraju.
Rozłam w koalicji: PSL i Polska 2050 idą własną drogą
Decyzja o poparciu kandydata kojarzonego z poprzednią władzą wywołała napięcia wewnątrz koalicji. Urszula Pasławska z PSL otwarcie przyznaje, że jej klub wspiera Szpytmę, widząc w nim gwaranta właściwej polityki historycznej. Z kolei w Polsce 2050 nie ma jednolitego stanowiska – część posłów, jak Piotr Strach, deklaruje brak dyscypliny klubowej, przyznając jednocześnie, że sama instytucja jest obecnie „zdominowana przez PiS”.
Zupełnie odmienne zdanie prezentuje Koalicja Obywatelska. Patryk Jaskulski z KO jasno zapowiedział, że jego ugrupowanie nie zagłosuje za tą kandydaturą, argumentując, iż Szpytma jest kontynuatorem polityki Karola Nawrockiego, która według nich doprowadziła do dewastacji misji IPN.
Co oznacza wybór prezesa IPN w praktyce?
Instytut Pamięci Narodowej to największa w Polsce instytucja naukowo-archiwalna, której prezes cieszy się dużą niezależnością od władzy wykonawczej. Kadencja prezesa trwa pięć lat, a osoba na tym stanowisku nie może być pociągnięta do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu. Wybór nowego szefa jest niezbędny po tym, jak dotychczasowy prezes, dr Karol Nawrocki, został wybrany na prezydenta Polski.
Warto pamiętać, że nawet jeśli Sejm jutro poprze dr. Szpytmę, ostateczna decyzja nie należy tylko do izby niższej. Kandydaturę musi zatwierdzić Senat, gdzie głosy rozkładają się niemal po równo. Jeśli procedura ponownie zakończy się fiaskiem – jak miało to miejsce w przypadku dr. hab. Karola Polejowskiego – cały proces wyboru będzie musiał rozpocząć się od nowa.
Podsumowanie: Czego spodziewać się po jutrzejszym głosowaniu?
Jutrzejsze głosowanie będzie nie tylko wyborem personalnym, ale przede wszystkim politycznym sprawdzianem dla koalicji rządzącej. Czy PSL i Polska 2050 przeforsują kandydata, który jest nieakceptowalny dla ich głównego koalicjanta, czy też opór KO i części ekspertów doprowadzi do zablokowania tej kandydatury? Sytuacja pozostaje dynamiczna, a wynik głosowania może trwale wpłynąć na relacje wewnątrz rządu oraz na przyszłość najważniejszej instytucji historycznej w Polsce.

